Bank bronił się przed sądem dokumentami ze sfałszowanymi podpisami, czyli dramat w trzech aktach przed dwoma instancjami.

Zarys sprawy

Klienci zawarli umowę kredytu powiązanego z kursem CHF z dawnym Eurobankiem, wchłoniętym przez Millennium Bank S.A., która zwierała szereg klauzul niedozwolonych. Umowa została zakwestionowana, bank nie uznał argumentacji na etapie przedsądowym, więc sprawa trafiła przed oblicze sądu okręgowego, który miał rozpoznać, czy zakwestionowane w umowie postanowienia skutkować będą nieważnością umowy. Spodziewaliśmy się nieprzychylnego nastawienia sądu, niespodziewanie pomoc przyszła razem z odpowiedzią na pozew złożoną przez bank. Bank bronił się, że kredytobiorcy sami chcieli niebezpieczny produkt oraz byli informowani o całym ryzyku, powołując jako dowód zeznania świadka oraz dokumenty m.in. wniosek kredytowy, oraz tzw. podpisane oświadczenie o ryzyku. Dokumenty nie były wcześniej nam znane, chociaż braliśmy pod uwagę ich istnienie. Treść dokumentów nie budziła obaw jako, że swą treścią nie obiegały od tych pochodzących od innych banków – zawierały blankietowe oświadczenie o ryzyku nieniosące za sobą żadnej konkretnej treści dotyczącego rzekomego pouczenia o ryzyku, po prostu kolejny dokument na stosie papierów podsuwanych przez bank do podpisu. Po konfrontacji dokumentów z klientami okazuje się, że każdy z nich zwraca uwagę na to, że nie dość, że nigdy nie widzieli takich dokumentów na oczy, to nie poznają oni złożonych podpisów oraz charakteru pisma w oznaczeniu miejscowości i daty. Tym oto sposobem zyskaliśmy dodatkowy argument w sprawie, aby przekonać nieprzychylny sąd.

Biegły sądowy potwierdza: podpisy kredytobiorców zostały sfałszowane

Zawnioskowany został na rozprawie dowód z opinii biegłego sądowego z zakresu grafologii, który potwierdził, że kredytobiorcy nie złożyli podpisów pod dokumentami. Opinia wykonana została zgodnie ze sztuką w oparciu o materiał porównawczy obejmujący próbkę obecnego charakteru pisma oraz próbek pisma kredytobiorców sprzed lat, które biegły pobrał z pozyskanych z urzędu miasta dokumentów złożonych przez klientów podczas odbioru dowodów osobistych. Opinia nie do podważenia, bank jej nie kwestionuje. W ten oto sposób dowody z dokumentów powołane przez bank na potwierdzenie, że klienci znali ryzyko i sami wybrali niebezpieczny produkt kredytowy straciły, wszelką moc dowodową, skoro podpisy zostały na nich sfałszowane.

Akt pierwszy. Sąd Okręgowy głuchy na argumenty i ślepy na dowody.

Czy to otworzyło drogę do przekonania sądu okręgowego do wydania wyroku ustalającego nieważność umowy kredytowej? Bynajmniej. Sąd przeszedł nad tymi wyjątkowymi okolicznościami do porządku dziennego, twierdząc, że to nie bank powinien udowodnić, że pouczył klientów o ryzyku, lecz to klienci powinni byli w tej sprawie wykazać okoliczność negatywną – udowodnić, że bank nie poinformował ich o ryzyku. Sąd uznał, że umowa jest ważna, bo nie zostało udowodnione, aby bank nie poinformował klientów o ryzyku. Sąd ponadto stwierdził, że i tak w tej sprawie nie można byłoby uznać nieważności umowy kredytowej, bowiem postulowany w orzecznictwie TSUE skutek w postaci przywrócenia równowagi pomiędzy stronami (umowy kredytowej) nie może nastąpić, skoro nie da się odwrócić transakcji zakupu nieruchomości. Pomimo braku podzielenia argumentów dotyczących klauzul abuzywnych sąd uznał, że bank nie mógł przeliczać kredytu wedle własnego kursu nie wiadomo jak ustalanego, lecz powinien zostać zastosowany kurs przeliczeniowy w oparciu o średni kurs CHF ustalanego przez NBP. Nie mogło być innej decyzji niż wniesienie apelacji w imieniu kredytobiorców, wytykającej wszystkie błędu sądu okręgowego oraz wewnętrzną sprzeczność uzasadnienia wyroku. 

Akt drugi. Sąd Apelacyjny w Gdańsku wytyka błędy sądowi niższej instancji.

Wniesiona przez kredytobiorców apelacja doprowadziła do zmiany wyroku sądu okręgowego. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zgodził się z argumentacją kredytobiorców dotyczącą naruszenia prawa procesowego, błędów w ustaleniu stanu faktycznego oraz naruszenia prawa materialnego. Sąd Apelacyjny w Gdańsku wskazał, że zarówno rozstrzygniecie jak również uzasadnienie wyroku są w całości błędne. Koncepcja zawarcia umowy przedstawiona przez Sąd Okręgowy w Słupsku całkowicie nie korespondowała z zebranym w sprawie materiałem dowodowym w tym w szczególności wobec sfałszowania podpisów kredytobiorców. Sąd apelacyjny potwierdził, że charakter umowy zawieranej poprzez przestąpienie do niej bez możliwości jej negocjowania, przerzucenie na kredytobiorców pełnego ryzyka wzrostu kursu, obciążało kredytobiorców zbyt dużym ryzykiem.  W konsekwencji Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok sądu okręgowego i ustalił, że umowa kredytu nie istnieje.

Akt trzeci. Rozliczenie roszczeń.

To koniec sprawy dotyczącej ważności umowy kredytu. Umowa jest prawomocnie uznana jako nieistniejąca bowiem była nieważna. W konsekwencji pozostaje rozliczenie przez bank roszczenia klientów o zwrot nienależnie wpłaconych kwot wraz z odsetkami. W tym zakresie tzn. w zakresie roszczenia o zapłatę, ze względu na niepoczynienie przez sąd okręgowy żadnych ustaleń w zakresie wpłat dokonanych przez kredytobiorców sąd apelacyjny uchylił wyrok i przekazał sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Tego rozliczenia będzie dotyczył trzeci akt dramatu, ale już ze spodziewanym happy endem.

Autor Radca Prawny Witold Jagiełło.

Może cię również zainteresować:

Spory dotyczące kredytów frankowych wciąż należą do jednych z najczęściej rozpatrywanych spraw trafiających do wydziałów cywilnych sądów. Kredytobiorcy decydują się na dochodzenie swoich praw przed sądami, kwestionując abuzywne postanowienia umowne i dążąc do stwierdzenia nieważności umowy. Nieważność umowy umożliwia zaś odzyskanie środków wpłaconych...

Więcej

Duże zmiany w sprawach frankowych są już coraz bliżej. Projekt tzw. ustawy frankowej zakłada pakiet rozwiązań mających na celu przyspieszenie i usprawnienie rozpatrywania przez sądy spraw dotyczących kredytów i pożyczek denominowanych i indeksowanych do waluty franka szwajcarskiego. Ustawa ma zatem odciążyć sądy i...

Więcej

Od lat spory pomiędzy frankowiczami i bankami koncentrują się nie tylko samym stwierdzeniu nieważności umów kredytowych, ale także na tym, jak rozliczyć strony takich umów. Zaakceptowanym przez Sąd Najwyższy sposobem rozliczeń jest tzw. teoria dwóch kondykcji. Upraszczając, polega ona na tym, że każda...

Więcej